czwartek, 21 października 2010

Śniadanie mistrzów

Jak to jest wstawać w październikowy poranek? Poranek?! Przecież 5.30 to środek nocy.

W takim razie, wstawanie o 5.30, kiedy za oknem nie widać nic, za to słychać wycie wiatru i strugi zimnego deszczu ocierające się o dachy i okna, nie należy do największych przyjemności. Wiem, że mi wierzycie na słowo.
Mus to mus. Jeśli Wasze myśli powędrowały w kierunku aksamitnego i puszystego musu czekoladowego, to MUSzę Was sprowadzić na ziemię. MUSiałam dziś wstawać o tej bezbożnej porze, bo nie zdążyłam wczoraj kupić biletów MZK do sklepiku. Towar, który schodzi u nas jak woda. Klienci nie wybaczyliby mi.
W gruncie rzeczy, mogłabym poleżeć pod kołderką o jakieś 15 minut dłużej... Dlaczego odmówiłam sobie tego luksusu? A no, dlatego że zachciało mi się luksusu innego.
Mając przed sobą perspektywę dłuuugiego dnia w sklepiku, w którym kuszą mnie czekoladowe batoniki, wiedziałam że MUSzę się uzbroić w "normalne" jedzenie. Ba! Rozpieszczam się prawdziwą wyżerką !!!

Oto i mój przepis na śniadanie mistrzów (które skutecznie zwalcza "wielkiego głoda")


Spokojnie, to tylko tak wygląda... Przepis jest naprawdę łatwy i szybki!

1. Vege-burger na dobry początek

Przy tym burgerze, McDonaldowe spulchniane bułeczki wymiękają totalnie. Co tu nie jest chrupiące!? Po pierwsze bułeczka. Preferuję ultra-zdrową orkiszową. W gruncie rzeczy może być jakakolwiek, byleby świeżutka, prosto z dobrej piekarni. Smarują ją zielonym pesto. Przykrywam każdą połówkę zieloną sałatą. Dodaję soczystego pomidora. Jednakże duszą tego burgera jest plaster cukinii. To Wasza rzecz jak go sobie przyrządzicie. Czy skropicie oliwą i osolicie solą ziołową. A może spodoba Wam się mój wybór? Plaster cukinii obtaczany w sezamie i otrębach. A dla tych, co mają dodatkowe pić minut z rana, proponuję go dodatkowo podgrillować.

2. Bananowa przekąska

By nie dać się dopaść szponom jesiennej deprechy, koniecznie trzeba inwestować w odpowiednie dawki magnezu i koloru żółtego. Na szczęście banany dostarczają obu tych składników. Mój przepis na te owoce jest śmiesznie prosty i bardzo smakowity. Pokrojonego w plastry banana zalewam jogurtem naturlanym. Dodaje łyżkę miodu i garść ziaren owsa. Nieodzowna jest też spora szczypta cynamonu. A jeśli nie możecie się doczekać Bożego Narodzenia, proponuję dosmaczyć mieszanką korzennych przypraw. Mmm... a gdzie ta jemioła?

3. Makaronowy lunch

Stawiam na makaron ryżowy. To makaronowe cudo nie dość, że jest tanie i zdrowe, to w przygotowaniu zajmuje nie dłużej, niż trzy minut. Wystarczy go zalać wrzątkiem. Samo danie nie jest wcale trudniejsze. Do makaronu dodajemy odrobinę oliwy i pasty chilli. Pół miękkiego pomidora i jajko na miękko. Konsystencja tych obu składników sprawi, że staną się one swego rodzaju "okrasą" naszego dania. Następnie wsypujemy pół puszki czerwonej fasoli i ile tylko chcemy pestek dyni i słonecznika. 
Gotowe!

Jak się czuje człowiek wstający o 5.30 po takiej wyżerce? O niebo lepiej, niż ten, który leniuchuje w łóżku, na rzecz niedokarmienia swego brzucha. Sama sprawdziłam ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?