piątek, 22 października 2010

Mocne Postanowienie Poprawy

Koniec z psychopatami i mutantami !!! 

Przecież jestem fajna!

Czy tak brzmi dostojny manifest?

Jeśli moje blogowanie jest swego rodzaju wyznaniem, spowiedzią (nie bójmy się tego słowa), to powyższe oświadczenie określiłabym Mocnym Postanowieniem Poprawy. 
Ostatni sezon randkowy przyniósł mi wiele zawodów. Ale sama się na to zgodziłam. Wygląda na to, że moje poprzednie postanowienie brzmiało jak to Jima Carrey'a z filmu "Jestem na tak". Innymi słowy, nie odmawiałam żadnemu zaproszeniu na randkę. Świetne zabawa i ubogacające doświadczenie. Na dłuższą metę potwornie męczące...
W związku z tym, że nie narzekam na powodzenie, zapomniałam, że ja też mam prawo wyboru. Niekoniecznie muszę się godzić na to albo raczej na kogoś, kogo mi przynosi los. 
Tym bardziej, że czasem trudno jest coś później odkręcić...

Tak jak w przypadku jednego z moich kumpli z studiów. No właśnie. Dla mnie tylko kumpel. Ale on chyba wymyślił, że coś więcej. Ciągle się chce spotykać, zostawać u mnie na herbacie ( późną nocą!). Ja się na to godziłam, bo fajnie nam się rozmawia. Do czasu. Ostatnio, gdy przyniósł mi naprawiony rower, obraził się, że mam już inne plany, niż odwdzięczyć się poprzez zaproszenie go do siebie.
Zupełnie jakbyśmy byli czymś wobec siebie zobowiązani. Jakimś węzłem... małżeńskim... o nie! To tylko kumpel. Totalnie nie materiał na mojego faceta. Nie wyobrażam sobie, aby mój facet był typem filozofa, którego spojrzenie na świat jest pesymistyczne jak brudna woda po czarnej farbce.
Nie było jednak łatwo go o tym przekonać. Chyba dlatego, że za długo nie uświadomiłam mu powyższego wprost.
I po co mi te męczarnie?

Skoro to ma być Poprawa, to tylko na lepsze. To znaczy- spotykam się tylko z tymi facetami, przy których czuję, że to może być
"To".

Przecież są tysiące innych sposobów na to, by siebie dowartościować, niż spotykanie się z przypadkowymi facetami, którzy powiedzą ci, że "fajną laską ( w wersji mniej optymistycznej, acz jakże realistycznej, "dupą") jesteś". Tak, to jest sposób niezwykle łatwy i mile łechczący nasze kobiece ego. Dlatego Mocne Postanowienie Poprawy nie przychodzi wcale łatwo. Trzeba zredukować ilość adoratorów i nieraz kontrolować nachalnie włączający się flirt. Ale dam rady.

Coś się kończy, coś się zaczyna...

1 komentarz:

Smakowało?