piątek, 24 września 2010

Korepetycje

Ostatnio na moment wcieliłam się w jedną z bardziej upiornych postaci świata tego, czyli panią Nauczycielkę. Udzieliłam Wam, moi drodzy czytelnicy, kilku podstawowych lekcji, na temat odrzucanych kandydatów na stanowisko "stałego partnera", o uzdrawiającej mocy babskich pogaduch oraz ostrzegałam o niebezpieczeństwie burzy hormonalnej.
Nie musiało minąć jedno popołudnie, by sprawy nabrały dalszego obrotu. I tak oto obwieszczam, nie koniec lekcji na dziś. I nie chodzi tylko o odrobienie pracy domowej. To mi wygląda na to, że trzeba będzie powziąć ciąg korepetycji...
Zaczęło się od niewinnego smsa... On, znany jako pracoholik w kapeluszu, zdecydował - w przeciwieństwie do Niej - że ostatnia randka wcale nie była porażką. Ma ochotę na więcej. A więc od rana wypytuje Ją o humor i plany na weekend, deklarując, że Jego plany są Jej planami.
Jak to możliwe? Hmm... Chyba coś w tym jest, że faceci mają naturę zdobywcy. Jej to nawet imponuje, że On, mimo wszystko, widzi w tym wszystkim cień na rozniecenie żaru na lodowisku ich relacji.
Może być ciekawie.
Werdykt: biorę korepetycje z nieudanego randkowania. A nóż pogłębię wiedzę na temat "jak romantyczna randka wyglądać nie powinna".

W tym samym czasie do innego telefonu zapukał sms o bardzo podobnej treści. Rzecz działa się na odległym bezludziu. A telefon dzierżyła dłoń należąca do mojej Siostry, aktualnie pomieszkującym na owym bezludziu. Sms informował, że na owo bezludzie przybywa dziś pewien osobnik płci męskiej, który, całe szczęście, wciąż utrzymuje status faceta mojej Starszej Siostry. Ufff... Jak dobrze. Tamtej pamiętnej nocy hormony nie zwyciężyły! Wygrała natomiast...
Werdykt: warto inwestować w naukę poskramiania hormonów i kontrolowania przebiegłego PMSa. Stawką może być Twój aktualny związek. Korki mile widziane!

Do korepetycji z babskich pogaduch nie muszę chyba nikogo przekonywać. Jest wino, domowej roboty łakocie, brak dbałości o wciągnięty sexi brzuch i gadanie byle pierdół. Bosko! Na wypadek, gdyby jednak ktoś żywił opory do rozmów na intymne tematy i otwierania się i pokazywania swych słabości, i nie pokolorowanych fragmentów i beczenia o byle co, to ostrzegam : jeśli ktoś temu mówi nie, ryzykuje nie tylko związek, ale samą siebie!
Odkrywamy siebie będąc sami z sobą, ale jeszcze bardziej będąc z kimś. Inni są dla nas jak cudowne lustra. Czasem moje problemy przytłaczają mnie tylko dlatego, że widzę je tak ja chcę, czyli czarno i ponuro. A inni, nie wiedząc o tej zmowie między mną a problemami, się z nich śmieją. Albo pokazują mi, że istnieje w tym wszystkim coś, co ja skrzętnie omijałam. Na przykład jakaś pozytywna strona... I tak dalej.
Trzy razy na tak wobec korepetycji z szczerych pogaduch :-D

Oj, toż to piątek wieczór! Lecę na piwo! Albo raczej na pogaduchy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?