poniedziałek, 11 grudnia 2017

Biznesłuman

Jeśli ktoś kiedyś powiedział mi, że zostanę właścicielką firmy złapałabym się za dwa boki, rozdziawiła usta i roześmiała do rozpuku. Właścicielką chomika? Owszem. Męża. Niech będzie i to. Szafki wypełnionej setkami czekolady? No pewnie! Samochodu. U la la! Ale że... firmy? Przecież jedyne co mnie łączy z business to namiętne granie w Monopoly w pewne ferie zimowe. Znacznie więcej we mnie tego woman. M.in.  upodobanie nie do zarabiania, a wydawania pieniędzy. Na książki. Jedzenie. Ciuchy. Jedzenie. Czekoladę (tak wiem, że to również jedzenie, ale jakże jego ważna podkategoria!). Bilety do kina. Jedzenie. Bibeloty do domu. Jedzenie. Skarpetki z reniferami.

wtorek, 21 listopada 2017

Ta Druga

Nie trzeba było na nią długo czekać. Pojawiła się znienacka. Wraz z chłodem, który wdarł się do naszych trzewi, mieszkania i małżeństwa... Jesień? Nie - Ta Druga. I - żeby było zabawniej - to już jej drugi raz (!). Zawsze zjawia się mniej więcej o tej samej porze  w listopadową noc. Nie pytając o zgodę. Nagle tworzy między mną a moim mężem dystans. Przyglądam się temu milcząco, pytając sama siebie, gdzie leży granica, którą Ta Druga nie może przekroczyć?

piątek, 17 listopada 2017

Zróbmy sobie jesień

Żeby powstało dziecko trzeba by się spotkało dwoje ludzi. Poszło ze sobą do łóżka. I nie po to by smacznie (i grzecznie) zasnąć obok siebie. Mało tego - trzeba by jeden sprytny i ruchliwy plemnik dotarł do komórki jajowej i się z nią połączył. Potem, gdy wydaje się, że sprawa załatwiona, trzeba czekać 9 długich miesięcy. 

środa, 1 listopada 2017

Jej ważność, Pani Śmierć

Śmierć. Brzmi poważnie. Wywołuje dreszcze. Zupełnie jak sformułowanie "niezapowiedziana kartkówka" wypowiedziane przez nauczycielkę fizyki w VI klasie podstawówki. Nikt się jej nie spodziewał, lecz każdy przeczuwał jej istnienie... I w końcu nadeszła. Przerażała tak bardzo, że nie pozostało nic innego jak zacząć się... śmiać. Wymyślić nowe imię dla wrednej pani nauczycielki. Podrasować kilka zasłyszanych anegdotek na jej temat. Koniecznie narysować jej nowy portret. Koniecznie bez zębów. Za to z wielkim wąsem.

sobota, 28 października 2017

Wiejskie legendy i jeden fakt


C
zarna wołga porywająca małe dzieci. BMW uprowadzające studentów. A właściwie ich nerki. Czakram wawelski, czyli miejsce mocy... Miejskie legendy. Istnieje ich tak wiele i są tak barwne, by nie powiedzieć przekoloryzowane, że nic dziwnego, iż w końcu musiało powstać specjalne miejsce na ich regularne spisywanie. Tak mniej więcej powstał brukowiec o nazwie - nomen omen - Fakt.