poniedziałek, 1 lutego 2016

Cuda nie na kiju. Na co dzień.

I zdarzył się cud. Nic dziwnego - w końcu to były Święta. A w Święta cudów zdarza się tyle co ości w karpiu. Dużo.  Tylko niestety w większości są równie cienkie jak te rybie ości... 

Nazywanie cudem tego, że mimo kilkudniowego obżarstwa nie przytyłam (aż tak bardzo), to przecież gruba przesada! Bez tragiczniejszych skutków ubocznych udało mi się też obejrzeć (i nie umrzeć z nudów) kolejny rok z rzędu "Kevina". Phi. Wielce mi cud... Kiedyś to były cuda! Osły gadały. Bóg się rodził. I to w dodatku z dziewicy! 

środa, 23 grudnia 2015

Goniąca Panna Młoda

Przyznam szczerze - miałam w tym roku nie mały problem z napisaniem listu do św. Mikołaja. I ten sam pojawił się, gdy przyszło mi stworzyć moją listę prezentów pod choinkę. Czyżbym zapomniała jak się trzyma długopis w ręku? Nie znała adresu Świętego? Była niegrzeczna i liczyła jedynie na krzywą rózgę? Cóż... Nic z tych rzeczy. Sedno leży w tym, że nie bardzo wiedziałam, co napisać, bo wszystko o czym zawsze bardzo marzyłam już się spełniłoRety! I co teraz?!


niedziela, 20 grudnia 2015

Zimowa rozgrzewka



Dawniej zima zaskakiwała kierowców. Dziś już nikogo nie zaskakuje, że zimy brak. Co prawda, meteorolodzy odgrażają się, że ta kalendarzowa naprawdę z nami jest, ale w obliczu tego, co widać za oknem jakoś nie brzmi to zbyt przekonująco... A za oknem widać deszcz i błoto. I chociaż mrozu brak, patrząc na tą anty zimową aurę człowiekowi aż krzepnie w żyłach krew na myśl o wyjściu na dwór. 


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Jak wygląda prawdziwy św. Mikołaj

Dawniej wystarczył mi jeden lizak z wyrobu czekoladopodobnego. Z czasem, gdy zaczęłam dorastać, moja lista prezentów, o którą prosiłam św. Mikołaja również zaczęła się wydłużać. Tak oto wyrosłam na osobę niezbyt rosłą, ale z całą pewnością wymagającą.

Gdy przekroczyłam pewien próg wieku i mogłam upijać się procentami, czekolada, którą dostawałam w prezencie też musiała mieć wysoką zawartość procentów - kakao. I to nie byle jakiego. Bylejakości zaczęłam unikać jak chomik latania. Celem nie było tu przynajmniej dumne obnoszenie się z logo takiej lub owakiej marki. Cena ani nazwa tu nie grała roli. Tu chodziło o autentyczność.

wtorek, 1 grudnia 2015

Z grubej rury

Co łączy Justina Biebera i kluski śląskie? Bezkształtność? Owszem. Ale coś jeszcze istotniejszego - w równej mierze nie przepadam za jednym i drugim. Zasadniczo dla wyrażenia moich odczuć trzeba by tu było użyć mniej subtelnych słów. I chętnie bym to uczyniła, gdyby nie fakt, że... nie przepadam też za chamstwem i brakiem kultury. 

Tylko czy zawsze mocno słowo w ustach musi oznaczać, że właściciel tych że ust jest skończonym prostakiem, którego miejsce jest w najbrudniejszym kącie obory? Otóż, sprawa nie jest tak prosta...