niedziela, 22 marca 2015

12 kroków do...

Obiecanki cacanki.



Gdy tylko w internecie zaroiło się od chwytliwych tytułów w typie "5 powodów dla których warto ćwiczyć mięśnie małego palca prawej stopy", "10 sprawdzonych przepisów na kanapkę z masłem" oraz "50 sposobów puszczenia bąka" wzięłam głęboki oddech, spojrzałam w sufit i obiecałam sobie jedno: nigdy nie zatytułuję tak mojego artykułu. 



Obiecanki - cholerka jasna - cacanki. A wyszło jak zawsze...


poniedziałek, 9 marca 2015

Stres w wielkim mieście

W wielkich miastach wszystkiego jest więcej. Sklepów z butami. I z czekoladą. Kawiarni. Cukierni. Ciach. Dylematów... A przez to stresu. Bo niby jak wśród wytrysku nazbyt wielu apetycznych opcji wybrać tylko jedną?!

Dla przykładu, co włożyć na uroczystą kolację w gronie cukierniczej śmietanki naszego kraju? Zieloną elegancką sukienkę marki, której przyklasnęłaby co druga blogerka modowa? A może raczej sukienkę "bezę", tak by przypodobać się tej drugiej stronie, w progi której się udaję? 

poniedziałek, 16 lutego 2015

(Niekoniecznie) 50 brzydkich słówek

Grey ma pięćdziesiąt twarzy. Ja mam jedną ponurą, na którą ciśnie mi się pięćdziesiąt wersji tego samego stwierdzenia: "cholerka jasna". Każde jedne bardziej niecenzuralne od poprzedniego. Cóż... Ostatnimi czasu cierpię na chroniczny brak czasu. To zaś powoduje nie tylko chroniczny ból pleców w jego środkowej części, ale również permanentnego wkurwa w środku mnie samej.  Nie mam czasu na pieczenie eklerków. A co dopiero przekładanie ich czekoladowym kremem. Na chodzenie po lumpeksach też. Pomalowanie paznokci u nóg... Jak się domyślacie mam tego czasu tak niewiele, iż nie starcza również na zastanowienie się nad jego sensowną organizacją... Tym, co boli jednak bardziej, niż łydki po długotrwałym pościgu za kolejnym dedlajnem, jest fakt, że to nie ja po tym wszystkim leżę na poły martwa, lecz mój blog... 

wtorek, 3 lutego 2015

To nie jest kolejny produkt bezglutenowy

Jestem niemodna
Jem gluten. Codziennie. W zastraszającyh dietetyków ilościach. Chrupiąca bułeczka z masłem. Sypana szarlotka na ciepło. Tłuste pączusie z różą. Paluszki z sezamem. Powinnam się wstydzić. I rzeczywiście, z lubością spuściłabym wzrok, oblała się rumieńcem i wcisnęła resztki rogalika z Nutellą do kieszeni, gdyby nie jeden zasadniczy problem. Niemodnie jest nie tylko wcinać gluten, ale też niemodnie jest się wstydzić... Słowo wstyd, podobnie jak gluten, już dawno odeszło do lamusa. Konkretnie, trafiło na wysypisko wyrazów nieużywanych, a nawet szkodliwych. Cóż, być może po glutenie faktycznie niektórzy produkują potworne bąki... Nie mniej to raczej od braku, nie nadmiaru wstydu robi się naprawdę mało apetycznie.

piątek, 30 stycznia 2015

Bloger, czyli panienka lekkich obyczajów

Nie mam szczęścia do taksówkarzy. Jeden nieomal wypadł za drzwi, wioząc mnie na egzamin z prawa jazdy. Inny mi się oświadczył, podczas gdy tak naprawdę nigdy nie chciał zostać moim mężem. Jeszcze jeden zwyzywał mnie od najgorszych po tym, kiedy podałam mu banknot 50 złotowy za kurs za złotych 4. To i tak lepiej, niż ostatni pan, który nie tyle wziął mnie za małoletnią oszustkę, ani też nie wziąl ode mnie bezbożnie wielkich pieniędzy, lecz posądził o bycie bezboż... Z resztą, posłuchajcie całej historii! W końcu darmowych sensacji nigdy za wiele.