środa, 23 listopada 2016

Wirujący śnieg. I nagrody.

Na szczęście ani ja, ani Pan B. nie mamy obsesji na punkcie czystości. A już zwłaszcza na punkcie wypolerowanych okien. Inaczej tamtego dnia nie mogłabym przykleić nosa do szyby, gdy to zaczęło
się dziać. Prawdę mówiąc, nie tylko nos, ale cała moja twarz była przytulona do szyby. Cóż, to co pojawiło się za oknem było naprawdę niezwykłe.

Pierwszy śnieg. Białe wirujące płatki, które lada monet mają przeistoczyć się w brudną breję. A jednak jest w tym zjawisku coś absolutnie magicznego i nieopisanie kojącego. Kolor biały.

czwartek, 10 listopada 2016

Przepis na ciasto do kosza na śmieci

Przepis? Jaki przepis! Przecież robię to ciasto odkąd skończyłam 9 lat. Jest tak proste w wykonaniu, że poradziłby sobie z nim na wpół ślepy handlarz złomu, który nie odróżnia moreli od brzoskwini (tak jak 2/3 ludzkości). Szkoda by było w ogóle czasu na zerkanie do notatek. Lepiej wykorzystać go na wykonanie telefonu do przyjaciółki. I Siostry.  Celem zaproszenia ich na ciasto. Pogaduchy, znaczy się ( przy cieście). Godzinę później smakowity cynamonowy zapach informuje mnie, że pora wyjąć gotowy placek marchewkowy z pieca. I oto wyjmuję. Zaraz, zaraz miał być placek . A nie... platfus... I co teraz?

czwartek, 3 listopada 2016

Co ma katar do kochania


Co prawda daleko mi do publicznego hejtowania, ale w tym wypadku dołożę swoje ujadanie. Bo w tym roku ta pani naprawdę srogo przegięła i należy się jej potępienie. Do tego jest wyjątkowo brzydka. Przebywanie z nią powoduje depresję, a nawet katar i wszelkie inne nieznośne kataklizmy. Jesień! To ona jest odpowiedzialna za wyższe rachunki za prąd i opał - bo zimno. Za kłótnie małżeńskie o kołdrę - bo zimno. Za nadprogramowe kilogramy - bo zimno, a przez to człowiek ma wzmożoną ochotę na słodkie. Najlepiej takie z dużą ilością czekolady. Jak tak dalej pójdzie do Bożego Narodzenia zacznę przypominać bombkę... Jesień.

sobota, 29 października 2016

Śmierć jesiennym smutkom!

Gruby koc, zwykły dres, wielki kubek gorącej czekolady i odgrzewane odcinki ulubionego serialu. Oto czego potrzeba każdej prawdziwej kobiecie w czasie dni, w których wydaje się, że już nigdy, ale to nigdy nie przestanie padać. I że już nigdy zza ciężkich nie wyjdzie słońce. Tylko co, jeśli powyższy zestaw przestaje działać

A to dopiero początek sezonu na chandrę...

sobota, 10 września 2016

O zgubnych skutkach braku urlopu

Wjechanie tyłem auta w bramę (swoją!) to nie najlepszy sposób na spędzenie wrześniowego poranka. W zasadzie samo wjechanie w bramę nie jest tak straszne jak obwieszczenie o tym zajściu innym. Znaczy się - obcemu łatwo się wyspowiadać. Co innego przyznać się rodzinie i znajomym.
Pełen dezaprobaty wzrok, drwiący uśmiech, potrząsani głową, pełne litości westchnięcie. To wszystko też nie jest tak straszne jak jedno pytanie, które usłyszy się po takowym zajściu:

 "Ale jak to wjechałaś w bramę?"