piątek, 29 lipca 2016

30-letnia babeczka. Bez konserwantów.

Jedliście kiedyś kilkudniowe ciastko? Mnie się zdarzyło. Przyznam, byłam wtedy desperacko głodna. I jeszcze bardziej spłukana. Z całą pewnością miałam wtedy również bardzo złamane serce i do wyboru jedynie ścierkę kuchenną (też kilkudniową). Inaczej nie tknęłabym starej babeczki. Co
innego Pan B. (dalej zwany Panem Mężem). Ten z apetytem zajada się nawet taką 30 letnią. Jak to możliwe?

niedziela, 24 lipca 2016

Na dobre. I na ZŁE


Ż
ycie jest jak serial. Końca nie widać. Znaczy końca kłopotów. Cóż, koniec życia postrzelonej singielki i zamążpójście wcale nie oznacza stabilizacji, o czym raczyłam napomknąć ostatnio. Z resztą o ile bieg życia rzeczywiście ociupinkę zwolnił, o tyle zagęszczenie dziwnych przypadków w nim już nie. Być może te wszystkie dziwy dzieją się dlatego, że z postrzelonej singielki stałam się jedynie postrzeloną żoną. A może dlatego, że życie naprawdę jest jak serial. I to nie koniecznie taki pokroju "Na dobre i na złe", ale raczej "Twin peaks"...

sobota, 16 lipca 2016

Jeden schabowy żoną czyni

Znacie to? Nagle ktoś obraca was do góry nogami. Wciska do dupy motorek i nakręca tak, byście przypadkiem nie zwolnili z piątego biegu. Do tego każe wam żonglować. Potem zamyka oczy, by po
chwili znaleźliście się w zupełnie nowym miejscu. To właśnie spotkało mnie. 

Pół roku minęło jak zjedzenie jednej kostki czekolady... I oto, ni stąd ni z owąd, znalazłam siebie pośrodku lśniąco-białej kuchni. Gotującą zupę pomidorową. Obierającą ziemniaki. I tłukącą mięso na kotlety. Nie byle jakie - schabowe. Bo to nie był byle jaki posiłek. To był obiad dla męża. Zaraz, zaraz... A więc wychodziłoby na to, że ja jestem... żoną

sobota, 9 lipca 2016

Przepis na coś skomplikowanego

Ludzkość XXI wieku trawi wiele dziwnych chorób, takich jak nadęte ego, materializm, Facebook. Jedną z najbardziej dotkliwych, a najbardziej powszechnych jest komplikowanie sobie życia tak bardzo jak tylko się da. Niestety, tą przypadłością zostałam dotknięta i ja. Cóż, los nie oszczędza nikogo, nawet tych, którzy mają na sumieniu jedynie nocne igraszki w kuchni. Podjadanie czekolady, znaczy się.

Choć jestem prostą dziewczyną ze wsi, która ledwo co liznęła wielkomiejskiego życia, mam tendencję do pakowania się w różne dziwne sytuacje. Bóg i ten blog mi tego świadkami.

środa, 6 lipca 2016

Ostatnia kostka czekolady

Wszystko się kiedyś kończy. Słoik masła orzechowego. Stan panieński. Cierpliwość. Oszczędności. Moda na drwalo-seksualnych mężczyzn.Tabliczka czekolady. Pomysły na pisanie bloga...

A teraz odetchnijcie z ulgą. 

Bo to, co napisałam jest tylko kawałkiem prawdy. Dla przykładu - pomysły na pisanie bloga kończą się wtedy, kiedy ktoś je wymyśla. Tymczasem, mój blog, w przeciwieństwie do większości stanowi humorystyczny, czasem sarkastyczny albo dramatyczny opis realnych zdarzeń. Raczę powtórzyć - realnych zdarzeń i stanów emocjonalnych, nie banialuk pociskanych tylko dlatego, że opłaca się o czymś pisać. I to zdarzeń z mojego życia. I o ile to życie trwa, o tyle pomysły na pisanie bloga nie mają prawa się skończyć.