środa, 17 grudnia 2014

Mały wibrujący przyjaciel

Grudzień to ciężki czas. Nawet waga na to wskazuje... Czemu się dziwić? Słońce, jeśli raczy się zjawić na niebie, dostarcza niewiele energii. Resztę trzeba dostarczyć z pokarmem. A że tym pokarmem są najczęściej korzenne pierniki... Taki mamy miesiąc! Wszędzie jarmarki, grzańce i inne takie! Być może za oknem nie mamy śniegu, ale w kawiarniach go nie brakuje. Lody piernikowe, makowe, chałwowe, cynamonowe... Wielkim nieporozumieniem byłoby odmówić sobie chociaż liźnięcia. W obliczu trudności jakich nastręcza ten miesiąc, zjedzenie kilku porcji wydaje się zgoła logicznym rozwiązaniem... Człowiek musi, na przykład, zrobić całoroczne podsumowanie. Co gorsza, musi zmierzyć się z dyskomfortem psychicznym jakie to podsumowanie przynosi. Okazuje się, że część postanowień pozostała w stanie nienaruszonym. Takie odkrycie to już tylko o krok od ruszenia po dodatkową porcję bitej śmietany. 

Nie wiem, co na to moja sylwestrowa kreacja, ale ja jestem na "tak". 

środa, 10 grudnia 2014

Wulgarny wpis z (prawie) happy endem

"Wyrwać mu fiuta! Nie, najpierw go ręcznie zmiażdżyć!" - warknęłam najgłośniej jak tylko potrafiłam, choć znajdowałam się w małym pomieszczeniu, dalej zwanym poczekalnią ( czyt. przedsionkiem piekieł). I mówiłam zaledwie do garstki osób. Nieruchomo wpatrzonych we mnie młodzieńców, o twarzach wolnych od zarostu, którzy nim zobaczą nagą kobietę, zobaczyli kobietę ogołoconą z nerwów. Następnie ostentacyjnie zarzuciłam sobie na szyję szal. Nie zacisnęłam go wystarczająco mocno, bo po drastycznym zatrzaśnięciu drzwi z moich ust nadal wylewaly się potoki niezbyt ładnych słów, które musiały odcisnąć piętno na psychice wszystkich napotkanych po drodze osób. 

czwartek, 4 grudnia 2014

P(l)an B.

Podobno człowiek w pewnym wieku staje się rozsądny. Wcale nie przybywa mu szarych komórek, ale nieco skuteczniej używa tych, w które niegdyś obdarzyła go Matka Natura. Zakłada czapkę, gdy robi się zimno. Albo zakłada, że jest taki kozak, że żaden mróz mu niegroźny. Prócz szarych komórek, korzysta też z nabytych przez lata doświadczeń. Wie, na przykład, że gdy na widoku zostawi kawałek tortu czekoladowego i oddali się na godzinę, ten w tajemniczych okolicznościach może zniknąć. Albo, że gdy facet wybiera piwo z kolegami zamiast ciebie, nie powinien nigdy nosić zaszczytnego tytułu twojego faceta. I też powinien zniknąć. 


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Tylko dla niegrzecznych dziewczynek. I chłopców też.

E. Wedel

Grzeczne Dziewczynki czekają na swoją kolej. Z nieruchomo ułożonymi na kolanach rękami i oczyma wpatrzonymi w sufit. Zupełnie jakby gwiazdka z nieba miała w końcu kiedyś spaść. Przebić ten sufit i bez turbulencji wylądować dokładnie w rękach Grzecznej Dziewczynki.

Grzeczne Dziewczynki nie biegną zbyt szybko do mety. Jeszcze ktoś mógłby je posądzić o brak szacunku dla tych, co przebierają nogami wolniej. 

Grzeczne Dziewczynki biorą tylko jednego cukierka z worka pełnego łakoci. Przecież nie są łakomczuszkami. 

Grzeczne Dziewczynki nigdy nie całują pierwsze chłopaka, choćby ten przyprawiał je o bardzo niegrzeczne myśli. Tym bardziej nie przenocują go, choćby ten miał dodatkowo bardzo twardy... kaloryfer. 

I tu tkwi ich błąd.

wtorek, 25 listopada 2014

Co z tą brodą?

Jedni odliczają czas wedle długości nieogolonego zarostu, inni według grubości kurzu jaki zbiera się na szafie. Ja tam w tym celu wolę zajrzeć do telewizora. Gdy na ekranie pojawia się nieskalana zarostem twarz Maculaya Culkina, mam niezawodną pewność, że oto minął rok i znowu zbliżają się Święta... Innymi słowy, pora zabrać się za porządki. W związku z tym, że zbędny zarost (z łydek) i kurz (zewsząd) usuwam na bieżąco, pozostaje pozbyć się staroci zalegających na półkach. Pod półkami. I między nimi. Między innymi, stert papierzysk, bez których nie potrafię się obejść od czasu, kiedy nauczyłam się pisać. Wśród nich znalazłam pewną starą listę wykonaną moim (!) pismem. Miała 30 punktów. Nie było to zestawienie najlepszych czekolad. Ani list do św. Mikołaja (wtedy ta lista była by o wiele dłuższa). Był to ciąg wymagań jakie powinien spełniać mój wymarzony facet. Były różnorodne - od koloru włosów, poprzez zasobność portfela, rodzaje uprawianego sportu, na upodobaniach kulinarnych kończąc. O, dziwo, nie było wśród tych wymagań słowa o wąsie. I brodzie