piątek, 21 listopada 2014

I ty możesz mieć większe cycki!

Są traumy, których nie wymarze nawet największa porcja czekoladowych lodów. Choćby i była z dodatkiem toffi i gorących malin. Wszystko, co można z nimi - traumami, nie malinami - zrobić to zepchnąć w najdalszy kąt swej świadomości, gdzie niechybnie zgniją wydając po czasie niemiły swąd. Można też wystawić je na światło dziennie i się z nich zdrowo pośmiać. Wybór opcji pierwszej, gwarantuje nam pewne miejsce w poczecie męczenników. Stawiając na opcję drugą, można zwać się raczej bohaterem. W związku z tym, że odnoszę wrażenie o istnieniu ogromnej dysproporcji między jedną z powyższych grup, a drugą, postanowiłam zasilić szeregi tej ostatniej.

środa, 19 listopada 2014

Palce lizać! I nie tylko...

Jako typowa, by nie powiedzieć pospolita kobieta uwielbiam szpilki, czekoladki, puchate króliczki oraz grę wstępną. Danie główne bez przystawki zjem ze smakiem, pozostałych aktów konsumpcji nie przełknę bez rozgrzewki. Grymaszenie? Raczej nieszkodliwy wyraz słabości do eksperymentowania. Być może chcę nadrobić wszystkie stracone lekcje fizyki i chemii, na których przysypiałam. Dziś podczas tych eksperymentów raczej następują gwałtowne wytryski chemii związkowej. Do czasu... Co jeśli to, co ma być urozmaiceniem samo stanie się nudne

piątek, 14 listopada 2014

Przymrużone oko, rozchylone usta...

Ale tylko na chwilę. Następnie należy je zagryźć. Niespiesznie. Dobrze, jeśli ich właścicielka pamiętała, by umalowane były na kolor dojrzałej wiśni. Jeszcze lepiej, by pamiętała, by ich nie rozchylać zbyt często i za bardzo. Może przypadkiem wpaść do nich mucha. Albo wypaść  liść rukoli. Lub, co gorsza, kilka niepotrzebnych słów... Tymczasem kobieta powinna być tajemnicza



środa, 5 listopada 2014

Jak wytresować jaka?

Przyznam się bez bicia - nie mam najmniejszego pojęcia!
Hodowałam już chomiki, rybki, żółwia, a nawet lenia, ale z stworem tego pokroju nie mialam do czynienia. I bez tego wiem, że jego obsługa jest zapewne równie trudna jak obsługa monocyklu. Albo nauczenie mężczyzny robienia kłosa. Lub też zmiana życia w cztery (!) dni...

Hm. Ale jeśli udało mi się to ostatnie, to chyba wszystkie pozostałe punkty również jestem w stanie odhaczyć. Jak mi się to, u licha, udało?! 

sobota, 1 listopada 2014

To nie jest tekst o życiu pozagrobowym

Po tym, jak zobaczyłam pół odcinka programu zatytułowanego "Kto poślubi mojego syna", sądziłam, że już nic mnie nie zaskoczy. A jednak. Ilość lajków jakie nazbierałam pod zmianą swojego statusu na portalu społecznościowym sprawiła, że jeszcze mocniej wybałuszyłam oczy. I byłam przekonana, że to kres ich możliwości, kiedy dokonałam pewnego epokowego odkrycia. Gdy ostatnim razem dokonałam w moim laboratorium (czyt. łóżku) skanowania mózgu (autorefleksji) wyszło, iż równie często jak o seksie, myślę o... 

śmierci